środa, 29 kwietnia 2009

Elektroniczna teczka, która wspomaga rozwój.

Coraz więcej ciekawych informacji znajduję na temat Web 2.0

Dzisiaj przedstawiam jedną z metod wspomagania własnego rozwoju osobistego:

E-portfolio (zwane też elektroniczną teczką lub cyfrowym portfolio) to dynamiczne narzędzie edukacyjne służące swemu twórcy do gromadzenia własnych wytworów i tym samym dokumentowania czynionych postępów. Jednocześnie e-portfolio zachęca i ułatwia planowanie swojego rozwoju, a także refleksję nad nim.

Zobacz prezentację:

MOSEP - Poznaj swoją przyszłość z ePortfolio!

Przykładowe ePorfolio

Wideodydaktyka 2.0

Trzymam kciuki za rozwój tej branży. Odnośnie profesora Bralczyka, to zapraszam na stronę.


Użyty przez autora tej prezentacji zwrot wideodydaktyka 2.0 muszę przyznać, bardzo przypadł mi do gustu. Mam jednak pewne wątpliwości, czy chaos, jaki panuje na youtube, nie przyczynia się do tego, że nauczyciele będą jednak woleli omijać go szerokim łukiem.

Inne artykuły związane z tym tematem:

Refleksja po wystąpieniu na Konferencji pt."Wyzwania nauczyciela XXI wieku".

Web 2.0 w projektach edukacyjnych

Osiem cech Web 2.0

Czego młodzież uczy się z serwisów społecznościowych

Metodyka kształcenia online

Garść badań naukowych:

Cyfrowa kreatywność a edukacja

Polskie internetowe serwisy edukacyjne - czy służą edukacji?

Sześć technologii, które zmienią edukację

Technologie a rozwój zawodowy nauczycieli

Ciekawe darmowe narzędzie pomocne w nauczaniu:

Uczniowskie debaty (strona angielskojęzyczna)

Centrum Zasobów Edukacyjnych MEN

Pozdrawiam.

Artur Rak

Esej o przyszłości.

Czeka nas świetlana przyszłość. Nic dodać, nic ująć. A tak na marginesie, świetny film reklamowy, budzący emocje.

Zacząłem się poważnie zastanawiać jak wykorzystać tę technologię w nauczaniu.





Pozdrawiam.
Artur Rak

wtorek, 28 kwietnia 2009

Sens życia według Polaka



Rodzina i praca nadają sens naszemu życiu. 

Zdecydowana większość Polaków uważa, że tym, co nadaje sens życiu jest szczęście rodzinne – pokazał sondaż przeprowadzony przez Centrum Badania Opinii Społecznej. Na drugim miejscu znalazła się satysfakcjonująca praca – wskazała ją jednak niecała połowa respondentów. Inne wartości, które nadają sens naszemu życiu to przyjaciele, miłość, spokój. Ważnym elementem okazuje się również głęboka wiara religijna, którą wskazała prawie jedna trzecia respondentów. 


Na podstawie: CBOS, 2009

Blended learning – nowa era nauczania

Chciałbym zapoznać Cię z nową ideą nauczania, jaką jest blended learning.

Można dostrzec, ogromny rozwój i popularność tej metody na świecie.

Blended learning to metoda nauczania komplementarnego. Łączy w sobie elementy tradycyjnego nauczania (bezpośredniego) oraz nauczania nowoczesnego (przy użyciu komputera).
Takie połączenie tych dwóch środowisk ma na celu poprawienie warunków nauczania, by osiągnąć lepsze wyniki.
Daje to uczestnikom możliwość „bycia razem i oddzielnie”. Dzięki korzyściom, jakie płyną z nauki przez Internet, uczestnicy mogą komunikować się ze sobą niezależnie od czasu i miejsca.

Łączy się nowoczesne metody nauki, takie jak programy multimedialne, Video konferencje, telekonferencje, najczęściej online, z tradycyjnymi formami tj. zajęciami z trenerem.

Obecnie w Polsce metoda ta głównie wykorzystywana jest do nauczania języków obcych.
Sądzę jednak, że mogłaby również w pełni zaspokoić potrzeby wielu firm szkoleniowych.

Ogranicza się w ten sposób koszty takich szkoleń oraz oszczędza czas. Uczestniczy nie muszą dojeżdżać do hoteli, często położonych kilkaset kilometrów od ich miejsca zamieszkania. Elastyczność tej metody powoduje, że można ją wdrożyć w bardzo krótkim czasie.

Metoda BL, nie jest zupełnie nowym pomysłem. Idea wywodzi się ze świata biznesu i narodziła się pod koniec lat 90, kiedy to, grupa profesorów z Uniwersytetu Harvarda przeprowadziła szereg badań, żeby sprawdzić, w jaki sposób najefektywniej uczą się nowi pracownicy . Najistotniejszą rolę odgrywa tutaj oczywiście internet, źródło informacji i komunikacji między ludźmi. Badania wykazały, że ludzie bardzo wiele mogą się nauczyć w relacjach mniej formalnych niż klasa. Mimo wszystko nie da się całkowicie wykluczyć bezpośredniego kontaktu z nauczycielem. Badania wykazały, że około 60 proc. osób uczy się lepiej, jeżeli ma do wyboru kilka metod i umie je skutecznie połączyć.

Oto przykładowa strategia budowania Blended learning'u:

1. Zacznij naukę od wyznaczenia celu.
Twoją pierwszą myślą nie powinna być „ Jaką część mojego kursu powinienem umieścić on-line” , ale raczej: „ Co powinienem przekazać moim uczestnikom i po czym poznam, że ich tego nauczyłem”?

2. Stwórz poszczególne etapy materiału, które przekażesz swoim uczestnikom przed szkoleniem.
Zaznacz jaką wiedzę powinni zdobyć, by móc aktywniej uczestniczyć podczas bezpośrednich zajęć.

3. Stwórz poszczególne etapy materiału, które przekażesz w trakcie szkolenia (spotkania bezpośredniego). Kiedy spotkasz się bezpośrednio ze swoimi uczestnikami, możesz odwoływać się do wiedzy, którą przekazałeś im podczas nauki on-line, wykonując z nimi bardziej aktywne ćwiczenia.

4. Stwórz poszczególne etapy materiału, które przekażesz po szkoleniu. Dotyczy to takich działań jak: testy, quizy, zadania do samodzielnego rozwiązania itp.

5. Używaj wielu dostępnych form komunikacji.
Uczestnicy muszą odczuwać więź z tobą, jako osobą prowadzącą. Przykładowo, bądź dostępny na czacie on-line, w jakiś konkretny dzień tygodnia o określonej godzinie.

6. Zachęcaj do współpracy.
Uczestnicy mogą w niektórych momentach odczuwać znużenie danym szkoleniem. Ale im bardziej będziesz zachęcał ich do działania, tym większe uzyskasz zaangażowanie z ich strony.

7. Wykorzystuj zasoby sieci. Zważywszy na to jakie ogromne możliwości daje Internet, wykorzystaj to. Umieszczaj do Twoich szkoleń linki odnoszące się do dodatkowej wiedzy, filmów, audycji.

8. Korzystaj z pomocy specjalistów. Tworząc swój pierwszy BL możesz zauważyć, że brakuje Ci jakiejś wiedzy na dany temat. W takich momentach szukaj pomocy u osób, które tę wiedzę posiadają.

9. Uporządkuj treść. Każde szkolenie ma wiele części. Uporządkuj je w taki sposób, by było bardziej czytelne dla Twoich przyszłych uczestników.

Poniżej możesz obejrzeć krótki film prezentujący tę metodę.

Pozdrawiam.
Artur Rak

niedziela, 19 kwietnia 2009

Ptak- metafora



Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.

Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.

Poczuła się samotna."Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci".Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.

Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!".
Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.

Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj.
Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć.

sobota, 18 kwietnia 2009

Dziki przed moim domem.

Przedwczoraj przed moim domem pojawiły się dziki :)
Nie wiem, czy się cieszyć, czy bać.

Boski talent - niesamowite Susan Boyle

Nie mogłem się powstrzymać i zamieściłem ten film na moim blogu. Niesamowite, kiedy to oglądałem pierwszy raz, dosłownie przeszły mnie ciary po plecach.



KOMENTARZ:
Efekt pierwszego wrażenia.

Zobaczcie, jest to typowy przykład efektu „halo”. Osoba ta została na samym początku oceniona zbyt pobieżnie i powierzchownie, tak jak to robi większość ludzi widząc kogoś pierwszy raz. 
Zadziała się pewna rzecz, pani Susan została zaszufladkowana i większość ludzi tam zgromadzonych miała na początku pewne wyobrażenie na jej temat. Kiedy zaczęła śpiewać większość osób była w szoku. Dosłownie opadły im póły. Ażeby naprawić swoje błędy w przekonaniach musieli w tak demonstracyjny sposób zareagować. Pozwoliło im to w ten sposób odkupić swoją winę.
To są oczywiście moje przemyślenia, abstrahując od tego, że ta osoba jest bardzo urocza i ma niesamowity dar.
Z pewnością inaczej by ludzie zareagowali na występ osoby, która swoim wyglądem nie odbiegałaby od standardowej śpiewaczki operowej.
Swoją drogą, podsumowując ideę tego programu, to jestem jak najbardziej za. I oby takich programów było jak najwięcej. Te wszystkie ukryte „diamenty” mają wreszcie szansę ujrzeć blask chwały. 

PS. 
Po tygodniu od występu, film ten na Youtube oglądnęło ponad 100 milionów osób!


czwartek, 16 kwietnia 2009

To co widzisz wpływa na to co słyszysz


Widok osoby, z którą rozmawiamy ułatwia nam zrozumienie jej wypowiedzi aż sześciokrotnie - zaobserwowali naukowcy z USA. Wyniki badań opublikowano na łamach pisma "PLoS ONE".

Zrozumienie wypowiedzi przyjaciela podczas głośnego przyjęcia jest trudne, dopóki nie zobaczymy jego twarzy. "Nasz mózg wykorzystuje obraz twarzy i ruchy ust naszego rozmówcy, w ten sposób pomaga nam zinterpretować to co słyszymy. Taka pomoc jest szczególnie istotna podczas rozmowy w głośnym miejscu" - tłumaczy doktor Wei Ji Ma z Baylor College of Medicine w Houston, główny autor badań.

"Większość ludzi z prawidłowym słuchem czyta z ruchu warg bardzo dobrze, często nawet o tym nie wiedząc" - przekonuje doktor Ma. "Przy podwyższonym poziomie hałasu czytanie z ruchu warg zwiększa zrozumienie słów o 10 do 60 procent" - tłumaczy naukowiec.

Chociaż dodaje, że przeprowadzone przez jego zespół badania wykazały, że żeby czytanie z ruchu warg było skuteczne potrzebna jest możliwość usłyszenia chociaż bardzo cichego dźwięku.

Badacze przeprowadzili serię doświadczeń podczas których uczestnicy oglądali film z osobą wypowiadającą jakieś słowa. Jeżeli osoba ta była pokazana normalnie uczestnicy bez problemu łączyli informację słuchową i wzrokową, co było bardzo pomocne w rozpoznawaniu słów przy podwyższonym hałasie otoczenia. Co ciekawe, kiedy uczestnikom pokazywano tylko film rysunkowy z mówiącą postacią, informacja wzrokowa również była pomocna chociaż w mniejszym stopniu.

Podczas innego badania uczestnikom prezentowano na filmie osobę wypowiadającą inne słowo niż to, które w tym samym czasie słyszeli badani - zaobserwowano że w takiej sytuacji mózg integruje dwa bodźce i osoby odczytują informację jako zupełnie inne słowo.

Badacze opracowali model matematyczny dzięki któremu byli w stanie przewidzieć jak często uczestnik zrozumie prawidłowo prezentowane mu w różnych sytuacjach słowa. "Ludzie łączą dwa bodźce i to co odbierają zależy od ich niezawodności" - tłumaczy Mu. I tak obrazuje tę zależność: mózg działa jak detektyw, który ma dwóch świadków zbrodni - jeden jest bardzo precyzyjny i wiarygodny, drugi nie jest aż tak wiarygodny. Jego zadaniem jest uzyskanie informacji od obydwu i analiza ich wiarygodności w ustaleniu swojej wersji wydarzeń.

Źródło: PAP - Nauka w Polsce

środa, 15 kwietnia 2009

Olówek - metafora



Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:

- Piszesz o tym, co ci się przydarzyło? A może o mnie?


Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i odpowiedziała:

- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.


Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczegółnego.

- Przeciez on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!


- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz w zgodzie ze światem.


Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.


Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem bedzie miał ostrzejszą koncówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.


Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawianie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.


Czwarta cecha: w ołówku nieważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.


Wreszcie piąte cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.

Biedny czy bogaty?


Najnowsze badania, opublikowane w Psychological Science ujawniają elementy mowy ciała, które zdradzają, czy dana osoba pochodzi z rodziny biednej czy bogatej.

Status socjoekonomiczny (SES) jest zdeterminowany wieloma czynnikami, m.in. bogactwem, pracą i szkołami, do jakich się uczęszczało. SES wynika także z jedzenia, które się spożywało, czy hobby, jakie się posiada. Łatwo jest odgadnąć SES na podstawie wyglądu mieszkania czy domu, ale, jak udowodnili psychologowie Michael W. Kraus i Dacher Keltner z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, SES „wychodzi” także w mowie ciała.

Badania mowy ciała, które przeprowadzili kalifornijscy naukowcy, opierały się na analizie zachowań ochotników, pochodzących z różnych klas społecznych. W szeregu spotkań „jeden na jeden” naukowcy sprawdzali częstotliwość zachowań zdradzających zaangażowanie interlokutorów lub jego brak. Do pierwszych należał m.in. kontakt wzrokowy, śmiech i potakiwanie, do drugich m.in. zabawa małymi przedmiotami czy błądzenie wzrokiem podczas rozmowy. Okazało się, że uczestnicy testu z wyższym SES wykazywali dużo więcej zachowań „niezaangażowanych”, podczas gdy niższy SES wpływał wyraźnie na wzrost zaangażowania i uwagi poświęcanej rozmówcy.

Ponadto kolejna grupa obserwatorów miała wskazać pochodzenie uczestników testu na podstawie 60-sekundowych filmików z ich zachowaniem i również była w stanie ocenić ich SES niemal bezbłędnie.

Naukowcy uważają, że brak zaangażowania osób z wyższym SES w kontaktach z ludźmi wynika z poczucia, że nie są one zależne od innych. Badania naukowców z pewnością opisują stan faktyczny, a światowa literatura pełna jest opisów mniejszego lub większego lekceważenia, jakie światu okazują bogacze. Jednak nie można zapominać, że nawet poczucie finansowej niezależności nie zwalnia nas z poświęcania uwagi drugiemu człowiekowi.

Żródło:
Polskie radio.pl

wtorek, 14 kwietnia 2009

Zarządzanie czasem. Kilka interesujących wskazówek.



Jestem święcie przekonany, że termin „zarządzanie czasem” nie jest dla Ciebie obcy. Jeżeli jednak się mylę, to zachęcam do przeczytania tego posta.

Przedstawiam kilka wskazówek, które pomogą Ci zarządzać Twoim czasem w pracy, tak abyś był bardziej skuteczny. Dołączyłem również wyniki badań kadry menedżerskiej przeprowadzonych przez H. Minzberga w Kanadzie i W. Kieżuna w Polsce w 1997 roku.

Jeżeli znasz jeszcze jakieś inne sposoby, aby być bardziej efektywny, zachęcam Cię, abyś podzielił się z nimi ze mną oraz z innymi czytelnikami tego bloga w komentarzach do tego posta.

Znajdź swój najlepszy czas.
Każdy z nas ma w ciągu dnia taki moment, indywidualny dla każdego, w którym jest bardziej wydajny. W tym czasie wykonujemy wszystkie czynności efektywniej. Poza tym nasz umysł pracuje na zwiększonych obrotach, poprzez co możemy lepiej zaplanować swoje działania.
Przyjrzyj się swoim najbliższym dniom, załóż dziennik, w którym notuj wszystkie te momenty, w których odczuwasz największy przepływ energii.

Ustalaj priorytety.
Wyznaczanie priorytetów jest bardzo ważną czynnością, o której nie wolno zapomnieć. Zwłaszcza wtedy, kiedy mamy naprawdę dużo spraw na głowie. Jeżeli się tego nie będzie robiło, znajdziemy się w pułapce nadmiaru prac, co z pewnością wpłynie na naszą efektywność.

Wyniki badań:
Kierownicy wolą spontaniczność i akcyjność działania zamiast zajmowania się poważnymi i zaplanowanymi działaniami.



Zarządzanie pocztą e-mail.

W dzisiejszych czasach używa tego narzędzia, zwłaszcza w pracy jest nieuniknione. Każdego dnia otrzymujemy masę e-maili od naszych współpracowników, szefów, kontrahentów, klientów, znajomych, rodziny, no i oczywiście są tez wiadomości niechciane, tzw. spam.
Jestem ciekaw, czy wiesz ile czasu w ciągu dnia zajmuje Ci przeglądnięcie tych wszystkich wiadomości?
Postaraj się zanotować w swoim dzienniku również tę czynność, aby przekonać się ile tak naprawdę przeznaczamy czasu na tę czynność.
Proponuje stworzyć specjalne foldery w swojej skrzynce, gdzie automatycznie za pomocą reguł można usprawnić ten element.
Ja do tego celu utworzyłem takie foldery: Klienci, Szef, Znajomi i rodzina, Firmowe informacje.
Oprócz tego mam kilka folderów, gdzie na bieżącą przeglądając pocztę od razu segreguje ją do następujących szufladek: Sprawy ważne i pilne (A), Sprawy ważne i mniej pilne (B), ważne informacje (I), oczekiwane (O-elementy, w których ustaliłem zadania i przypomnienia –task, wystarczy przeciągnąć wiadomość i ustalić termin przypomnienia), elementy tylko do wglądu (W).
Trzeba tylko wyrobić w sobie nowy nawyk codziennego segregowania, ale niesamowicie to pomaga.

Zarządzanie informacjami.

Zarządzanie informacjami, które pochodzą głównie z sieci, jest w dzisiejszych czasach niezwykle ważną sprawą. Codzienni bombardowani jesteśmy nowymi wiadomościami, niekiedy są to informacje w ogóle nam nie potrzebne. Ja do tego celu wykorzystuję dwa narzędzia. Pierwsze z nich to czytnik google, który pozwala mi w bardzo czytelny sposób zarządzać subskrypcjami - rss. Drugie narzędzie, które niedawno poznałem, to OneNote Offica.


Wyniki badan:
Do menedżerów dociera zbyt wiele nieistotnych informacji, które nie są wczesnej selekcjonowane
.

Usprawnienie rutynowych prac.

Czy są to zakupy, lekcje angielskiego, czy jakiekolwiek inne zajęcia, warto połączyć owe czynności, tak aby zaoszczędzić jak najwięcej czasu.
Ja na przykład jadąc na angielski, gdzie musze dojechać 20 km, po drodze robię zakupy oraz przesłuchuję w samochodzie ciekawą audycję radiową, która wcześnie ściągnąłem sobie z Internetu.
Podczas sprzątania, albo prasowania, co oczywiście nie cierpię robić, słucham ciekawej książki w wersji audio. Polecam wszystkim, niesamowita sprawa.
Zastanów się ile rzeczy robisz w ciągu dnia i czy nie można je jakoś ze sobą połączyć.
Można również oddelegować niektóre zadania, prosząc kogoś, aby zrobił to za nas. N a przykład, jeżeli odwozimy dziecko do szkoły oddalonej kilka kilometrów od naszego domu, może się okazać, że nasz sąsiad również robi to samo ze swoim dzieckiem. Możemy w ten sposób dogadać się z nim, że przez tydzień Ty będziesz odwoził wspólne dzieci, a w przyszłym tygodniu, zrobi to on.

Wyniki badań:
Zbyt mało rutynowych zadań jest delegowanych do pracowników niższego szczebla, co prowadzi do przepracowania


Koncentrowanie się na zadaniach.

Wiadome jest, że jeżeli robimy kilka zadań na raz to praca jest mniej efektywna. Jeżeli następnym razem masz coś do zrobienia, to skoncentruj się tylko na tej jednej rzeczy, niech nic innego nie rozprasza cię w tym czasie. Pamiętam, kiedy pisałem swoją pracę magisterską i kiedy to odwlekałem ją jak tylko się da. Jak już znalazłem trochę czasu, to nie wiedziałem, za co mam się zabrać. Napisałem trochę z rozdziału pierwszego, trochę ze wstępu, wkleiłem jakiś wykres i tak do czasu, kiedy nie odkryłem tego sekretu.
Najpierw zaplanuj co masz zrobić, ustal konkretny cel, następnie podziel to na mniejsze części i przystąp do realizacji jakiejś jednej części. Skup się tylko na tym i niech cię nic innego nie rozprasza, do momentu jak nie ukończysz swego dzieła.

Wyniki badań:
Struktura dnia pracy jest zbyt rozdrobniona, kierownicy wykonują do 43 – 583 różnych czynności dziennie (powinno być 10 – 15), skutkiem tego jest dekoncentracja oraz spontaniczna skłonność do przepracowywania się.


Za każdym razem szukaj nowych technik.

Wielu ludzi, z którymi rozmawiałem twierdziło, że potrafi zarządzać swoim czasem i zna wszystkie techniki dostępne na rynku. Ja wychodzę z założenia, ze człowiek całe życie się uczy i powinien zawsze, kiedy tylko się da, wzbogacać swój warsztat. Kiedy masz okazję rozmawiać z ludźmi od nas bardziej doświadczonych, pytaj ich o ich techniki. Dowiedz się jak zarządzają swoim czasem. Może się okazać, że jakiś element, o którym Ci powiedzą zmieni twoją efektywność.

Wyniki badań:
Nakłady czasu przeznaczone na samokształcenie wynoszą zaledwie 2 – 4%


Korzystaj z dostępnych aplikacji komputerowych.

Jak już pisałem wcześniej, jak korzystam z Outlook’a oraz OneNote. Mam również zainstalowany program na swoim palmtopie program do zarządzania czasem, który nazywa się Pocket Informant. Niesamowicie przydatne narzędzie. Wpisuje wszystko, co muszę zrobić i ustalam priorytety oraz alarm. Od tego momentu nie muszę się martwić, że czegoś nie zapamiętam. Taka moja osobista asystentka. Tylko niestety trzeba wyrobić sobie nowy nawyk, zapisywania wszystkiego na bieżąco. Nawet jadąc samochodem można zrobić krótką notatkę głosową, naciskając tylko jeden przycisk.

Dziel większe zadania na mniejsze części. Reaguj na bieżąco

Czasami się zdarza, że trafiają się nam zadania, które są czasochłonne. Najlepszym sposobem jest dokładne zarządzanie swoimi zadaniami. Takie zadania, tak jak pisałem wcześniej, najlepiej podzielić na mniejsze części oraz wyznaczyć terminy realizacji. Jeżeli rzetelnie prowadzimy swój kalendarz, to od razu widzimy, czy damy coś zrobić w danym terminie, czy potrzebujemy więcej czasu. Jeżeli natychmiast reagujemy na takie sytuacje, mamy większe szanse przekonać naszego przełożonego, żeby nas odciążył, niż później się z tłumaczyć z nie wywiązanych terminów.

Planuj tylko 60 % swojego czasu.

Z doświadczenia wiem, że nie da się wykonać wszystkiego w 100%. Zawsze wpada nam coś niespodziewanego. Dlatego, żeby uniknąć frustracji, powinniśmy planować tylko 60 % swojego czasu. Jeżeli okaże się, że szybciej się wyrobimy z jakimiś zadaniami na dany dzień, zawsze możemy sięgnąć do listy spraw mniej pilnych. A jeżeli nic nie mamy do roboty, to pozostaje nam czas relaksu.

Wyniki badań:
Zaobserwowano bardzo niski stopień planowości pracy kierowników, czego wynikiem jest realizacja zaledwie 20% zaplanowanych czynności (powinno być 60 – 70%) praca ich jest bardzo żywiołowa, często ulegają naciskom zewnętrznym.


Trzymaj się swojego harmonogramu.

Jeżeli już coś sobie zaplanowałeś, to proponuję żebyś się już tego trzymał. Nie zmieniaj niczego w ciągu dnia, bo w ten sposób uczysz się oszukiwać samego siebie, a to już mały krok do katastrofy. Ucz się na błędach i wyciągaj z nich odpowiednie wnioski. Następnym razem planując swój dzień, tydzień czy miesiąc, będziesz pamiętał o swoich wcześniejszych wpadkach i zaplanujesz tak zadania, aby zrealizować je jak najskuteczniej.

Zwolnij tempo.

Czasami trafimy na takie momenty, które wywołują silny stres. Mam tu na myśli szybkie tempo, duże ciśnienie, ogromna presja, jakie wywołuje na nas otoczenie. Kiedy zaobserwujemy coś takiego, zastanówmy się przez moment, do czego nas to może doprowadzić? Jeżeli chcemy dożyć do czterdziestki, proszę bardzo, działajmy.
Poza tym wiadome jest, że pracując w pośpiechu popełniamy więcej błędów, a tym samym jesteśmy mniej skuteczni i wydajni.

Mam nadzieję, że powyższe informacje pozwolą Ci sprawniej zarządzać swoim czasem, tak abyś mógł cieszyć się swoim życiem.


Pozdrawiam,

Artur Rak

niedziela, 12 kwietnia 2009

Nasza wartość - przypowieść

- Proszę tu nie stać i nie tracić ze mną czasu. - Niewiele we mnie dobrego, jestem obrzydliwa dla wszystkich i dla siebie samej!

Młoda dziewczyna była rozdrażniona. Spotkała proboszcza, który zapraszał ją na spotkania grupy młodzieży, i ze złością i goryczą wyrzucała z siebie wszystko, co jej się nie podobało w sobie samej:

- Jestem przyziemna i nieciekawa, mam nieznośny charakter, zadzieram ze wszystkimi, nikt naprawdę nie chce mnie znać, jestem zazdrosna o moje przyjaciółki i w rodzinie gram wszystkim na nerwach. Co ja jeszcze robię na tym świecie?

Proboszcz popatrzył na nią, a po chwili milczenia powiedział:
- Czy wiesz, że masz wspaniałe, zielone oczy?

Dziewczyna umilkła, zaskoczona. Został postawiony pierwszy krok.

Pewna kobieta miała ohydną narzutę na łóżko. Kupiła ją w sklepie z artykułami używanymi, płacąc dwadzieścia złotych, była wtedy w trudnej sytuacji finansowej. Każdego dnia, gdy ścieliła łóżko, z wyrazem niesmaku rozciągała narzutę.Pewnego dnia, wertując znaleziony przypadkiem katalog sprzedaży wysyłkowej, spostrzegła taką samą narzutę, firmowaną podpisem znanego stylisty wnętrz. Kosztowała tysiąc dwieście złotych! Gdy tylko odkryła cenę narzuty, nabrała ona dla niej zupełnie innej wartości.

Cokolwiek myślisz o sobie, w oczach Boga masz najwyższą wartość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak ważne jest to, że istnieją.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jak wiele znaczy sam ich widok.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, ile radości sprawia ich przyjazny uśmiech.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, jakim dobrem jest ich bliskość.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, o ile bylibyśmy biedniejsi bez nich.
Niektórzy ludzie nie wiedzą, że są darem niebios.

Mogliby wiedzieć, gdybyśmy im to powiedzieli.

sobota, 11 kwietnia 2009

Dlaczego małżonkowie spierają się ze sobą?




Częste kłótnie, bójki, awantury, spory, które odbywają się w wielu rodzinach. Jakie mają źródło? Co przyczynia się do takich zachowań?

Psycholodzy i terapeuci rodzinni, twierdzą, ze głównym powodem domowych awantur, jest zazdrość jednego z partnerów, który czując się zagrożony, ucieka się do przemocy. Robi to po to, by zdobyć większą kontrolę nad związkiem. Na szczęście owa przemoc, w większości przypadków, ogranicza się do słów i przejawia się jako krytyka.

Tłumaczy to fakt, że osoby wysoko postawione w strukturach bogatych firm. Poważni biznesmeni, kierownicy, dyrektorzy, prezesi, którzy kierują i zarządzają praca tysięcy ludzi, uskarżają się na to, że słyszą często obelgi z ust własnych połówek. Kobiety te nieustannie zrzędzą i krytykują ich, aby zyskać choćby odrobinę władzy i ściągną swych mężów na niższy poziom. Zresztą działa to również w drugą stronę i to coraz częściej. Kobiety coraz częściej mają intratniejsze posady od swoich mężów.:)

Uważam jednak, że krytyka, ale ta konstruktywna jest potrzebna,jednak powinna być ofiarowana życzliwymi słowami z ciepłym, przyjaznym tonem.

Zwróćcie uwagę, kiedy spotka Was krytyka czy słowa są szczere i mają na celu Wasze dobro.
Wtedy podziękujcie tym osobom za to. Nie często, bowiem mamy do czynienia z taką sytuacją, a wiadomo, że dzięki informacji zwrotnej możemy się rozwijać. Lustro jak wiadomo jeszcze nie nauczyło się przemawiać ludzkim głosem. :)

Zdarza się również, kiedy niektórzy ludzie krytykują Was, wcale nie mając na względzie Waszej korzyści. Atakują Waszą osobę, gdyż nie znoszą lub zazdroszczą Wam. Możliwość wytknięcia Wam wad sprawia im ogromną przyjemność.

Ktokolwiek wytyka Wasze wady palcem, powinien w takiej sytuacji spojrzeć na siebie. Zwróćcie uwagę na dłoń. Palec wskazujący skierowany jest w Waszą stronę, lecz pozostają trzy inne, które skierowane są w tył. W stronę krytykującej Was osoby.

Konkluzja jest taka, że każdy, kto osądza innych, powinien się zastanowić, dlaczego to robi. Ludzie całkowicie uczciwi zwykle dostrzegają, że jednym z motywów jest zazdrość o coś, czego się samemu nie ma lub czego pragnie.
Kiedy odchodzimy z tego świata, powinniśmy mieć świadomość, ze zostawiamy po sobie ciepłe wspomnienia swoich pozytywnych i pełnych miłości związków z innymi ludźmi. Niestety jest tak, że są na świecie ludzie, którzy pozostawiają jedynie niemiłe wspomnienia, toksyny, skażając wszystko, czegokolwiek dotknęli w ciągu całego swojego życia.

“Jeśli wdajesz się w spory, dyskusje i kłótnie, możesz czasem osiągnąć zwycięstwo. Ale będzie to zwycięstwo próżne, ponieważ nigdy nie pozyskasz dobrej woli swojego oponenta.”

Ben Franklin.

Pozdrawiam świątecznie życząc Wam Spokojnych Świąt.
Artur Rak

piątek, 10 kwietnia 2009

Droga do prawdziwego siebie


Możemy i powinniśmy przekraczać granice osobistych mitów. Dzięki temu przestajemy być nudni i znudzeni, budujemy naszą prawdziwą tożsamość, wciąż na nowo odkrywamy siebie.

Każdy z nas ma swój osobisty mit, czyli historię tworzoną w trakcie życia i stanowiącą podstawowy element naszej psychobiografii. Wyznacza on postępowanie, sposób odbioru rzeczywistości i myślenia, uczucia, relacje interpersonalne. To rodzaj opowieści, którą każdy z nas snuje o sobie samym lub którą snują o nas bliźni czy będą snuć potomni. Mało jest rzeczy tak naprawdę naszych, czytelnych tylko dla nas, takich, które trudno nam zabrać, którymi trudno zamanipulować. Mit zdecydowanie do nich należy, jest naprawdę nasz, ze wszystkimi tego konsekwencjami! Tylko my mamy do niego dostęp, tylko my potrafimy go w pełni zrozumieć i zinterpretować.
Niezmiernie ważne jest to, że możemy przekraczać nasze mity, wychodzić poza ich granice, poszerzać je. Sam Keen – filozof, psycholog, były redaktor „Psychology Today” – nazywa to ich reautoryzacją. Polega ona na: ciągłym wymyślaniu siebie, włączaniu tych nowych wersji siebie w poprzednie „ja”; odkrywaniu, rewidowaniu i uświadamianiu sobie swoich mitów, czyli sposobów widzenia świata i siebie, historii, którymi żyjemy, historii pomyślanych i opowiadanych o sobie; pozbawieniu siebie zbędnych kompulsji, skryptów, dekoracji, atrap, masek, gier. Jak mówi Keen: „Odkrywamy fabułę historii pogrzebanych w nieświadomości”.

Pretekstem do tego procesu nie musi być tylko psychoterapia. Często następuje on w wyniku silnego przeżycia (bardzo traumatycznego albo szczególnie pozytywnego), mitycznej podróży do swojego wnętrza (czynionej intuicyjnie przez mistyków, artystów, filozofów, warunkowanej kulturowo u szamanów lub prowokowanej na specjalnych warsztatach). Czasem proces ten rozpoczyna się pod wpływem książki, filmu, muzyki (dla mnie takim bodźcem były np. filmy Herzoga), spotkania. Prawie zawsze konieczny jest w tej podróży drugi człowiek – towarzysz, który pozwoli nam uzewnętrznić to, co się z nami dzieje. To, co uzewnętrznione, łatwiej identyfikować, przestaje też być zagrożeniem.
Reautoryzację mitu uważam za przykład doświadczenia granicznego. Wcale nie musi ono być, jak chcą psychiatrzy, przeżyciem silnie traumatycznym czy, jak z kolei chce wybitny psycholog humanistyczny Abraham Maslow, doświadczeniem szczytowym (np. mistycznym, ekstatycznym, seksualnym). Nie musi też być nagłe, jednokrotne, „powalające”. Gdyby podać kryteria tego doświadczenia, to podstawowym jest subiektywnie przeżywane złamanie bariery pomiędzy psyche a kulturą, uczucie przejścia, transgresji, wejścia w obszar nieciągłości.
Jeśli zatem nie przekroczymy kilku barier, pozostaniemy banalnie racjonalni, nieautentyczni, nudni i znudzeni. Podstawowym celem psychoterapii musi więc być pomoc człowiekowi w gubieniu takiej zastałej, pozornie autentycznej tożsamości (narzuconych skryptów, atrap rzeczywistości, stałych fragmentów cudzych gier, zeschniętych kwiatków ze starej, nieudanej randki). Keen uważa, że współczesna psychologia powinna być bardziej zainteresowana nudą ogarniającą współczesnego człowieka niż jego chorobami.

Oczywiście należałoby podać tu przykłady takich doświadczeń. Autorytatywnie mogą to zrobić jedynie ci, którzy je mieli. Zazwyczaj jednak są to spotkania z ważnymi ludźmi, znaczące sny, wyjątkowe z jakichś powodów dla konkretnych osób filmy, obrazy, książki, muzyka. Doświadczenia graniczne mogą być bliskie doświadczeniom ekstremalnym, na przykład życie-śmierć: lot paralotnią czy nurkowanie swobodne. Ale może to być, niestety, bycie gejem lub Murzynem w polskiej rzeczywistości czy po prostu wyprawa w inną, odległą kulturę.

Ta ostania kategoria jest mi najbliższa, a skoro w przypadku doświadczeń granicznych autorytetem jest zawsze ich właściciel, pozwolę sobie przytoczyć mały fragment mojego dziennika z ostatniej wyprawy do prowincji Sichuan w Chinach: „Nowe zamki w drzwiach, nowe kurki w toalecie, dźwięki, nowe zapachy, nowi ludzie i nowe sytuacje. Mogę zatem popróbować nowego siebie, testować nowe role. Znajduję nową opowieść o sobie przy innych, po rosyjsku, angielsku, chińsku, mogę zaskoczyć siebie. Mogę też próbować na sobie nowe zachowania i podawać je jako pochodzące z własnej kultury. Robię to, czego nie zrobiłbym w swojej kulturze, przekraczam ją, będąc w innej. Z drugiej strony jestem bardziej Polakiem niż w Polsce, bardziej identyfikuję się z bigosem i Wałęsą niż kiedykolwiek. Gdy nie ma porozumienia, szukam czegoś transkulturowego w sobie, grę, pokarm, śpiew, coś, co łączy mnie z obcokrajowcem, co nas skomunikuje.
Podróż w inne miejsca świata, do innych ludzi, to nie tylko testowanie, ale szukanie innych siebie w nowym świecie. Nagle nowa chińska piosenka brzmi, jakbym znał ją od lat, jakby była moja, nagle twarz tej kobiety jest mi bliska, a jej zapach znajomy. To szukanie swoich myśli, swoich ludzi (swojskich, a nieznanych), czegoś lub kogoś pasującego jak ulał, wpadającego w ucho od pierwszego wejrzenia. Szukamy w innej kulturze części siebie niezrealizowanych w swojej kulturze, szukamy możliwości ekspresji siebie niemożliwych w swym otoczeniu lub swych ekspresji obecnych u innych”.

Autor: Andrzej Pankalla
Źródlo:

Gry wideo negatywnie wpływają na relacje z bliskimi


Im więcej czasu spędzamy grając w gry wideo, tym gorsze są nasze relacje z rodziną i przyjaciółmi - dowodzą badania opublikowane w "Journal of Jouth and Adolescence".
W badaniach przeprowadzonych na amerykańskim Brigham Young University wzięło udział 813 studentów. Pytano ich m.in. o to, jak często grają w gry wideo, ile czasu poświęcają bliskim, a także czy ich relacje są oparte na zaufaniu, bliskości, wzajemnym wsparciu i zrozumieniu.

Zdaniem współautorki badań Laury Walker, gry wideo są w stanie skutecznie odciągnąć studentów od spotkań z rodziną i znajomymi, a dla osób, którym te relacje te nie układają się najlepiej gra stanowi formę ucieczki. Według badaczki jest to błędne koło.

"Z grami wideo związanych jest wiele zależności, nie tylko jakość relacji z otoczeniem. Zaskakujące jest jednak to, że wszystkie te zależności wskazują na negatywne działanie gier" - mówi Walker.

Z przeprowadzonych ankiet wynika, że maniacy gier wideo są bardziej podatni na uzależnienia. Osoby grające codziennie sięgają po marihuanę dwa razy częściej niż osoby grające okazjonalnie i trzy razy częściej niż osoby, które nie grają wcale.

Okazało się też, że wśród osób regularnie grających w gry wideo 75 proc. stanowili mężczyźni, podczas gdy zaledwie 17 proc. kobiet grało więcej niż raz w miesiącu. U kobiet z kolei zauważono, że im więcej czasu spędzają przed ekranem, tym niższe jest ich poczucie własnej wartości.

Naukowcy zapowiadają, że następnym krokiem będzie zbadanie wpływu gier wideo na jakość związków damsko-męskich.

Źródło: PAP

poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Akcjodynamika. Co to takiego?

Właściwy sposób oddychania ma ogromne znaczenie w naszym życiu. Wszystkie trudności w oddychaniu odbijają się zaraz na naszej skuteczności i ekspresji działań. Dzieje się tak dlatego, że oddychanie nie tylko dostarcza nam niezbędnego do wytwarzania tlenu, ale też utrzymuje wewnętrzną równowagę organizmu, homeostazę.
Wszystkie techniki doskonalące sztukę żywego słowa zawsze podkreślały ścisłe powiązanie oddechu z wymawianym słowem. Oddech jest bowiem materiałem napędowym dla myśli, słów i ruchów. Od prawidłowych "wzorców oddechowych" zależeć będą skuteczne "wzorce działań" i efektywność czynów ludzkich.
Stopień dotlenienia organizmu a w związku z tym siła myśli, ruchów i słów, zależeć będzie ściśle korelacji oddychania z działaniem. Zrozumienie kapitalnego znaczenia tej zależności i zastosowanie jej w praktyce, wbrew pozorom nie jest łatwe, gdyż wymaga wiedzy i odpowiedniego treningu.
Dlatego powstała potrzeba stworzenia odrębnej interdyscyplinarnej metody, która ułatwiałaby świadome kształtowanie wzorców wszelkich działań, a więc mentalnych, słownych i fizycznych w czasie kontaktów partnerskich z uwzględnieniem napędowej siły oddychania.
W nawiązaniu do własnych wieloletnich doświadczeń teatralnych, oraz w wyniku poszukiwań w dziedzinie szeroko rozumianego doradztwa personalnego, a także w oparciu o doświadczenia polskiej szkoły rapsodycznej oraz w oparciu o najnowsze osiągnięcia sztuki żywego słowa, psychologii stosowanej, retoryki i fizjologii, opracowałem metodę doskonalącą dynamikę działań ludzkich, dzięki sztuce korelacji oddychania z myśleniem, mówieniem i ruchem.
Od brzmienia łacińskich słów: actio - działanie, czyn; dynamis - dynamiczny, metoda ta otrzymała nazwę: AkcjoDynamika.
AkcjoDynamika (AcD) jako metoda parateatralna zajmuje się przede wszystkim problemem zwiększenia mocy i skuteczności działań ludzkich poprzez korelację poziomu energetycznego człowieka (oddychanie, odżywianie) i informacyjnego (myślenie). Oryginalność metody polega jej interdyscyplinarnym charakterze - pogranicze fizjologii, psychologii i sztuki aktora.
Stosowanie zasad AkcjoDynamiki w życiu codziennym, zdecydowanie zwiększa skuteczność działań mentalnych, słownych i fizycznych w różnych sytuacjach w "teatrze życia". Istotą jest tu możliwość praktycznego osiągnięcia umiejętności korelacji myślenia, mówienia i ruchu z oddychaniem. Zapewnia to zwiększenie skuteczności działań ludzkich poprzez aktywną i twórczą integrację psychiki i ciała, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji, w których trzeba radzić sobie ze stresem i pozytywne prezentować się w otoczeniu.

Tekst pochodzi ze strony:

niedziela, 5 kwietnia 2009

Jak usprawnić naszą komunikację interpersonalną?

Część z nas szuka odpowiedzi na to pytanie, przeglądając Internet.
Świetnym poligonem doświadczalnym jest przeglądanie for dyskusyjnych, wnikliwie analizując dyskusję. Jeżeli natraficie na jakąś kłótnię, co często się zdarza, przyglądnijcie się uważnie i zastanówcie się, z czego ona mogła wyniknąć.


Dla przykładu zaprezentuję dziś tekst, który wyszukałem na forum w Internecie. Dyskusja dotyczyła tematu asertywnosci. Polemika układała się przyzwoicie do pewnego momentu.
Postanowiłem przeanalizować ową treść i wskazać, gdzie mogło nastąpić przerwanie komunikacji.
Imiona zostały zmienione tak, aby tożsamość wypowiadających się osób pozostała anonimowa.

Patrycja napisała:

"mnie się często zdarzają sytuacje, kiedy ludzie zwłaszcza starsi, w wieku moich rodziców, ale będący ze mną w kontaktach zawodowych, pozwalają sobie na poufałość. Nie podoba mi się, kiedy hydraulik (czy inny wykonawca prac - jestem w zarządzie wspólnoty mieszkańców mojego budynku i mam kontakt ze wszystkimi wykonawcami + administracją) widzi moje niecałe 1,60 wzrostu i od razu leci: pani Kasiu, pani tu podpisze, teraz ja muszę to szybko oddać.

Jak można poinformować kogoś takiego, że nie podoba mi się forma tak poufała, bo za nią zwykle idzie rozkazywanie i traktowanie mnie jak dziecka, które tym bardziej mi się nie podoba?

Nie mam ochoty wchodzić w poziom: panie Franiu, pan to weźmie - bo w ogóle nie mam ochoty schodzić do tego poziomu (a jako aluzja nie jest skuteczna)

Poinformowanie wprost: nie podoba mi się forma "pani Kasiu", proszę się do mnie zwracać 'proszę pani' itd. natychmiast rodzi agresywne zachowania: przecież normalnie się zwracam, to już normalnie się do pani nie można zwracać? i w rezultacie zwykle kończy się to jakimiś drobnymi złośliwościami. Oczywiście nie skutkuje".

Wojtek zacytował i skomentował:

Kali ukraść krowa - dobrze, kalemu okraść - zle:) Jak dla mnie być moze masz 160 w kapeluszu, ale w ramach odbicia ludzi traktujesz z góry, jeśli nie komunikują się czy nie zachowują jak chcesz. Nic dziwnego, że ludzie sie denerwują jeśli jedziesz cały czas na podwójnych komunikatach (:P) :-)
A,F

Gość naprawde naturalnie dla siebie sie odzywa, a tu .. coś go gryzie w odpowiedzi na bycie miłym, jak ma sie z tym czuć ? jak ma naturalnie zareagować ? on nie był na tym kursie, nie czytał tej książki, cokolwiek .. "Nie trzyma tego poziomu" :-)

W teorii asertywności - mi brakuje jednej zasadniczej rzeczy, humoru! i całej gamy mieszanych komunikatów z którymi zwykle się stykamy:) Jesli nakładasz na wypowiedzi pryzmat: czy coś jest bierne, agresywne czy bierno-agresywne? lub asertywne (nam odpowiadające:-)) to qrcze kolorowy świat komunikacji spłaszcza się do biało-czarnej imitacji..coś jak od wielowymiarowosci relacji oko w oko do standardowej szablonowej wymiany ofert handlowych w sieci.
Wrrr :-)

Niektórzy z Was powiedzą, że nic wielkiego się nie stało. A jednak, Patrycja zareagowała dość szybko, zresztą zobaczcie sami:

Patrycja:
Ojej, cała rozlegla psychoanaliza, w dodatku ni w pięc ni w dziewiec... B

Twierdzisz wrecz, ze odpowiada mi kiedy sama lece do kogoś w tonie poufalym, a kiedy ktoś do mnie - to mi sie nie podoba, na zasadzie Kali i krowy. Tymczasem ja sobie nie pozwalam na poufalosc w kontaktach zawodowych. Wchodzę do pomieszczenia - to mowie "dzień dobry", wychodzę - ":do widzenia", załatwiłam sprawę - "dziękuję". A usłyszenie tych samych słow z drugiej strony to wcale nie standard...

humor to jest takie słowo - wytrych, ktore często jest przykrywką dla czystej agresji. Kolega opowiada kawał o głupiej blondynce jak rozmawia z glupią brunetką - ja się nie smieję - no znowu ten mój brak poczucia humoru!

Facet próbuje wymusic na mnie podpisanie odbioru bubla - ja sie obruszam - no nie, przeciez mi brakuje tej podstawowej cechy, poczucia humoru! gdybym była bardziej rozrywkowa, to nie musiałabym podpisywać odbioru bubla, gość zrobiłby wszystko bezawaryjnie i grzecznie bysmy sobie wymienili podpisy. Ach, gdybym miała choc troche poczucia humoru :):):)

Umknął Ci głowny punkt mojej wypowiedzi.


[...]„Szczerze mowiac twoja wiara w interes życia (!!!) i wiara w to, że jak ktoś wyskakuje z 'maleństwem" to na pewno w ciemno ten interes życia od nas kupi (!!!) przekracza pewne granice śmieszności. ja na tych terenach nie bywam :) Pewnie wynika to z różnic podejscia miedzy nami do wykształcenia.” F


Dalej już nie będę przytaczał całych wypowiedzi, ale możecie sobie wyobrazić, co działo się dalej. Uwierzcie, spirala nie miałaby końca, gdyby nie interwencja osoby trzeciej.




Dlaczego tak potoczyła się właśnie owa dyskusja?
Spróbuję to wyjaśnić.


W komunikacji interperpersonalne spotykamy różne style wypowiedzi: asertywny, bierny, agresywny oraz bierno-agresywny.

D. Infante wyróżnił 9 rodzajów agresji czynnej:

- atakowanie czyjegoś charakteru (A),
- atak na kompetencje (B),
- atak na wygląd (C),
- życzenie złego (D),
- kpiny (E),
- wyśmiewanie (F),
- groźby (G),
- przekleństwa i symboliczne gesty w rodzaju grożenia pięścią (H),
- wymachiwanie rękoma.


W przedstawionym przykładzie pojawiło się sporo elementów z powyżej listy.

Dlaczego ludzie zachowują się agresywnie?

Żeby poznać źródło agresywnego zachowania, warto przedstawić, jakie korzyści płyną z agresywnego zachowania, są to jednak korzyści tylko doraźne, a na dłuższą metę- mało skuteczne.

1. Agresywna postawa może spowodować, że poczujemy się silniejsi. (Nasze poczucie siły będzie miało charakter krótkotrwały, a inni poczują się gorzej, następstwem tego zachowania będzie więc frustracja i bezradność).
2. Traktujemy agresje jako świetne narzędzie, za pomocą, którego możemy załatwić porachunki z przeszłości. (Rezultat takiego zachowania będzie oczywiście – pogorszenie stosunków z tymi osobami).
3. Stosujemy agresywną wypowiedź, ponieważ mamy nadzieję, że zastraszony rozmówca będzie miał mniej żądań pod Naszym adresem. (oczywiście odniesiemy pożądany skutek, w postaci rzadszych kontaktów z jego strony, ale postawa asertywna pozwoliłaby nam poradzić sobie z nieprzyjemnymi żądaniami).
4. Zastraszamy innych, aby zmusić ich w ten sposób do wykonania naszych poleceń. (Takie zachowanie skutkuje, ale tylko chwilowo. Ludzie potraktowani w ten sposób, żywić będą do nas urazę i na pewno będzie miało swój rezultat w gorszej motywacji tych osób. Dodatkowo nie będą darzyć cię lojalnością i sympatią).
5. Niekiedy mamy pokusę, żeby się najzwyczajniej „wyładować”.


Podsumowując, nikt nie jest idealny i każdemu z nas mogą się przydarzyć takie sytuacje w życiu, choćby taka, jaką przedstawiłem wyżej. Pogłębiajmy swoją samoświadomość, analizując swoje wypowiedzi, nawet te po czasie. Najlepiej jednak, zastanowić się wcześniej zanim się coś powie albo napisze.
A co zrobić, kiedy już nas ktoś zaatakował?
Najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby zachowanie asertywne. Ale o tym w innym poscie.

Jeszcze w tym miesiącu postaram się przedstawić kwestię barier występujących w komunikacji interpersonalnej.

Pozdrawiam,
Artur

piątek, 3 kwietnia 2009

Do tego właśnie dążę...hm...ciekawe

Właśnie coś takiego mi się marzy, żeby stworzyć.

Jak uczyć sie efektywniej? Film.

Po raz pierwszy zamieszczam film szkoleniowy w którym opisuję jedną z metod efektywnej nauki. Czuję się jak debiutant, choć szkoleń przeprowadziłem już kilka. Zdaję sobie sprawę, że brakuje swego rodzaju interakcji z odbiorcą. Mimo to, uważam, że wiedza przekazana w ten sposób, zdecydowanie lepiej pozostaje w pamięci, niż przeczytanie tego np. w poscie.

Napiszcie, proszę, co się Wam podobało, a co sugerujecie poprawić na przyszłość.
Link do testu

Pozdrawiam.
Artur Rak
videoWyrównaj z obu stron

O mnie

Moje zdjęcie
Szczecin, Poland
Od kilku lat pochłonięty nieziemską pasją zdobywania wiedzy. Szperanie, czytania, analizowania, wszystkiego, co wpadnie pod rękę (głównie oko). To są główne moje zajęcia. Uwielbiam pomagać innym ludziom, wspierać ich tak, aby mogli realizować swoje, często ukryte marzenia. Wszystkie te działania napawają dumą, dają mi niesamowitą energię do dalszych działań. Dlatego postanowiłem, że zostanę trenerem biznesu. Zawodowo od wczesnych lad młodzieńczych związany ze sprzedażą. Do dziś głównym wyzwanie dla mnie, jest zadowolenie klienta. Taka postawa pozwoliła mi osiągnąć, to wszystko, co dziś posiadam. Mogłem realizować się pracując dla wielu firm spożywczych, przemysłowych i farmaceutycznych. Dziś mogę śmiało powiedzieć: „Jestem dumny ze swoich osiągnięć”. Prywatnie – mam cudowną żonę oraz dwójkę najwspanialszych dzieci na świecie. Przy tych osobach moje serce napełnia się miłością.