Święta zawsze kojarzyły mi się z górą dobrego jedzenia, ze
wspólnym przebywaniem z rodziną, śpiewanymi kolędami i oczywiście z
nadchodzącym końcem roku (niekoniecznie świata). Miniony rok był dla mnie
wyjątkowy pod różnymi względami, choćby to że spędziłem z rodziną cudowne
wakacje w egzotycznym kraju, wyprawiłem córkę do pierwszej klasy, syna
zapisałem do klubu sportowego, a sam powróciłem na boisko. Co prawda w październiku powróciła kontuzja, ale
mam nadzieję, że już od lutego będę mógł znowu cieszyć się biegając za piłką.
Początek roku, a przede mną wiele nowych wyzwań:
1. Pierwszy obóz zimowy mojego syna.
2. Nowe zlecenia na szkolenia (na obecną chwilę mój staż
jako trener, to 1000 godzin
szkoleniowych).
3. Prawdopodobnie koniec pracy na etat (umowa była na
zastępstwo tylko do marca).

5. Wyjazd z rodziną na ferie zimowe na początku lutego (to
będą chyba moje pierwsze w życiu).
6. Wakacje – zamierzam w tym roku zobaczyć Włochy albo
Grecję (wszystko zależy od rodzinnego budżetu). Jak będzie kiepsko, to pojadę w
góry na Słowację.
7. Wykończyć w końcu taras domowy do końca maja (od wprowadzki świeci goły beton).
8. Mam również w planach założenie mikro szkółki piłkarskiej
w swojej miejscowości (takie moje małe marzenie z przed 15 lat).
9. Jest jeszcze duży plan, który chodzi mi po głowie od 4
lat. Brakuje mi jednak koncepcji i wsparcia ze strony innych osób. Chciałbym
założyć instytut, fundację, stowarzyszenie wspierające działalność sprzedażową.
Coś w stylu akademii dla handlowców,
sprzedawców i wszystkich innych osób, które zajmują się obsługą klienta.
Jak więc widać, dużo się będzie działo i mam jakieś
przeczucie, że z roku na rok przybywa mi więcej obowiązków. Mimo to radzę sobie
świetnie, a to za sprawą rosnącej mojej efektywności. Nauczyłem się zarządzać
swoimi zadaniami i zgodnie z sugestią Covey’a wykonuję na początku rzeczy
najważniejsze. Nie wyobrażam sobie pracy, w ogóle życia bez mądrego planowania
na kartce papieru.
Do tego potrzebna jest znajomość własnych wartości, a dokładniej
ich obecnej hierarchii.
Bardzo martwi mnie perspektywa utraty pracy etatowej. Jakby nie
patrzeć są to stałe dochody i płatny urlop. Z drugiej strony czuję się jakoś uwiązany
i nie mogę rozwinąć skrzydeł w swojej działalności szkoleniowej. Tak jak
napisałem wyżej będę musiał podjąć się pracy w innych zawodach jako freelancer.
To oznacza, że nie będę miał pewności ile zarobię w danym kwartale. Mając
rodzinę i dom na utrzymaniu rodzi się w mojej głowie wiele obaw.