sobota, 30 stycznia 2010

Obsługa klienta w hotelu.




Ponieważ zajmuję się szkoleniami między innymi z obsługi klienta, często szukam przydatnych treści w Internecie. Dziś natknąłem się na ten tekst. Przeczytaj go, a na pewno nie pożałujesz.

Hotel w Londynie. Autentyczna korespondencja pracowników pewnego londyńskiego hotelu z gościem tego hotelu. Hotel opublikował te teksty w jednej z ogólnokrajowych gazet:

Szanowna Pani Pokojówko,

Proszę nie zostawiać w mojej łazience tych małych hotelowych mydełek, ponieważ przywiozłem ze sobą własne duże mydło kąpielowe dial. Proszę też zabrać 6 nieotwartych mydełek z półki pod apteczką i 3 z mydelniczki pod prysznicem, ponieważ mi zawadzają. Dziękuję.
S. Berman



Szanowny Gościu z pokoju 635,

Nie jestem tą pokojówką, która zwykle sprząta Pański pokój. Ona ma wolne i wróci jutro, czyli w czwartek. Tak jak Pan prosił, zabrałam 3 mydełka spod prysznica. Zdjęłam 6 mydełek z półki i położyłam na pudełku z chusteczkami, na wypadek gdyby Pan zmienił zdanie. Na półce leżą teraz tylko 3 mydełka, które zostawiłam dzisiaj, bo mam polecenie, by zostawiać codziennie 3 sztuki w każdym pokoju. Mam nadzieję, że jest Pan zadowolony.
Dotty


Szanowna Pani Pokojówko,

Mam nadzieję, że tym razem zwracam się do Pani, która zwykle sprząta mój pokój. Najwidoczniej Dotty nie powiedziała Pani o moim liściku dotyczącym mydełek. Kiedy dziś wieczorem wróciłem do pokoju, zobaczyłem, że położyła Pani 3 kolejne małe camay na półce pod apteczką. Zamierzam pozostać w tym hotelu jeszcze przez dwa
tygodnie i zabrałem ze sobą własne kąpielowe mydło dial, nie będę zatem potrzebował tych 6 małych camay, które leżą na wspomnianej półce i przeszkadzają mi przy goleniu, myciu zębów i tak dalej. Proszę je zabrać.
S. Berman

Szanowny Panie,

W ostatnią środę miałam wolny dzień i zastępująca mnie pokojówka zostawiła u Pana 3 hotelowe mydełka, bo mamy polecenie od kierownika, by tak zawsze robić. Zabrałam 6 mydełek, które zawadzały Panu na półce, i przełożyłam je do mydelniczki, gdzie trzymał Pan swoje mydło dial, a dial położyłam w apteczce, aby było Panu wygodniej. Nie ruszałam 3 mydełek, które zawsze wkładamy doapteczki dla nowych gości i co do których nie zgłaszał Pan obiekcji, kiedy wprowadzał się Pan w poniedziałek. Jeśli mogę jeszcze czymś Panu służyć, proszę dać mi znać.
Pańska pokojówka Kathy


Szanowny Panie,

Zastępca dyrektora, pan Kensedder, poinformował mnie dziś rano, że dzwonił Pan do niego wieczorem i skarżył się na pracę pokojówki. Przydzieliłam Panu inną osobę. Mam nadzieję, że przyjmie Pan moje przeprosiny za wszelkie kłopoty. Gdyby miał Pan jeszcze jakieś uwagi, bardzo proszę skontaktować się ze mną, bym mogła sama
poczynić odpowiednie kroki. Będę wdzięczna, jeśli zadzwoni Pan wprost do mnie między godziną 8 a 17, numer wewnętrzny 1108. Elaine Carmen, administrator


Szanowna Pani Administrator,

Nie mogę się z Panią skontaktować telefonicznie, ponieważ opuszczam hotel o 7.45 i wracam dopiero o 17.30 lub 18.00. Właśnie dlatego wczoraj wieczorem dzwoniłem do pana Kenseddera. Pani już wtedy nie było. Prosiłem
pana Kenseddera tylko o to, żeby zrobił coś z tymi mydełkami. Nowa pokojówka przydzielona mi przez Panią myślała chyba, że dopiero się wprowadziłem, bo zostawiła u mnie kolejne 3 mydełka w apteczce, poza tymi 3, które zawsze kładzie na półce. W ciągu ostatnich 5 dni zebrałem już 24 mydełka. Czy to się kiedyś skończy?
S. Berman


Szanowny Panie,

Pańska pokojówka Kathy została pouczona, by nie zostawiać mydełek w Pańskim pokoju. Kazałam jej też usunąć te, które już tam były. Jeśli jeszcze mogę czymś Panu służyć, proszę do mnie zadzwonić: numer wewnętrzny 1108, od 8 do 17. Elaine Carmen, administrator


Szanowny Panie Dyrektorze,

Znikło moje duże mydło dial. Z mojego pokoju zabrano wszystkie mydła, łącznie z moim własnym. Wczoraj wróciłem późno i musiałem wezwać posłańca, żeby mi przyniósł 4 małe kostki cashmere bouquet. S. Berman



Szanowny Panie,

Poinformowałem naszą administratorkę, panią Elaine Carmen, o Pańskim problemie z mydłami. Nie rozumiem, dlaczego w Pańskim pokoju nie było mydła, wydałem przecież wyraźne polecenie, by każda pokojówka przy każdym sprzątaniu zostawiała w każdym pokoju 3 kostki mydła. Natychmiast poczynimy w tej sprawie odpowiednie kroki. Proszę przyjąć moje przeprosiny za kłopoty, które sprawiliśmy.
Martin L. Kensedder, zastępca dyrektora


Szanowna Pani Administrator,

Kto, do diabła, zostawił w moim pokoju 54 mydełka camay? Wróciłem wczoraj wieczorem i leżały u mnie 54 sztuki. Nie chcę 54 małych kostek camay. Chcę moje jedno jedyne, cholerne, wielkie mydło dial. Czy Pani rozumie, że mam tu 54 kostki mydła? Chcę tylko moje duże dial. Proszę mi zwrócić moje kąpielowe mydło dial.
S. Berman


Szanowny Panie,

Skarżył się Pan, że ma Pan w pokoju za dużo mydła, więc poleciłam je sprzątnąć. Następnie poskarżył się Pan panu Kensedderowi, że mydło znikło, więc osobiście przyniosłam je z powrotem 24 kostki camay plus jeszcze 3, które powinien Pan otrzymywać codziennie (sic!). Nic nie wiem o 4 kostkach cashmere bouquet. Najwyraźniej Pańska pokojówka Kathy nie wiedziała, że przyniosłam te mydła, więc także zostawiła 24 sztuki camay plus standardowe 3. Nie wiem, skąd się Pan dowiedział, że goście tego hotelu otrzymują duże kąpielowe mydła dial. Udało mi się znaleźć duże ivory, które położyłam w Pańskim pokoju.
Elaine Carmen, administrator



Szanowna Pani Administrator,

Dziś tylko krótka notatka o stanie mydełek w moim pokoju. Obecnie mam:- na półce pod apteczką 18 kostek camay w 4 słupkach po 4 sztuki plus 1 słupek z 2 sztukami, - na pojemniku na chusteczki 11 kostek camay w 2 słupkach po 4 sztuki plus 1 słupek z 3 sztukami, - na toaletce w sypialni 1 słupek z 3 kostkami cashmere bouquet, 1 słupek z 4 dużymi kostkami ivory, do tego 8 kostek camay w 2 słupkach po 4 sztuki, - w apteczce w łazience 14 kostek camay w 3 słupkach po 4 sztuki plus 1 słupek z 2 sztukami, - w mydelniczce pod prysznicem 6 kostek camay, bardzo rozmiękłych,- na północno-wschodnim rogu wanny: 1 kostka cashmere bouquet, mało używana - na północno-zachodnim rogu wanny: 6 kostek camay w 2 słupkach po 3 sztuki. Bardzo Proszę poprosić Kathy, by przy każdym sprzątaniu dopilnowała, żeby słupki były równo ułożone i odkurzone. Proszę ją także poinformować, że słupki , w których jest więcej niż 4 kostki, mają tendencję do przewracania się. Pozwolę sobie zasugerować, że parapet w mojej łazience nie jest wykorzystywany i że znakomicie nadaje się do składowania kolejnych dostaw.

I jeszcze jedno: kupiłem sobie kostkę kąpielowego mydła dial, którą będę przechowywał w hotelowym sejfie, by uniknąć dalszych nieporozumień.
S. Berman


Przy okazji zapraszam na profesjonalne szkolenie z obsługi klienta.

Pozdrawiam.
Artur Rak
Udostępnij

wtorek, 26 stycznia 2010

Nowy Rok - nowe wyzwania.

W listopadzie pisałem na łamach mojego bloga o tym, że szykują się u mnie Wielkie Zmiany.
Naprawdę trudno jest mi znaleźć dodatkowy czas, abym mógł coś naskrobać. Dobra do rzeczy. Na początku grudnia postanowiłem, że po 15 lat pracy w korporacjach spróbuję swoich sił w prowadzeniu własnego biznesu. Nie była to łatwa decyzja. Tym bardziej, że mam na karku ogromny kredyt, dwójkę małych dzieci oraz koszty związane z utrzymaniem domu.
Pewnie zastanawiasz się, co to za biznes?

Nie, nie jest to żaden MLM, czy jakakolwiek inna, bajeczna dźwignia finansowa. Ostatnio mnóstwo ofert krąży po sieci, pisanych przez ludzi zafascynowanych książkami Kiyosakiego. To dobre dla początkujących, niekiedy naiwnych młodych ludzi. Nie będę się wdawał w szczegóły, bo odbiegnę od tematu.

Założyłem własną firmę szkoleniową. Chcę działać w całej Polsce, w szczególności w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu i oczywiście w Szczecinie – moim rodzinnym mieście.

W listopadzie zorganizowałem także grupę trenerską. Spotykamy się co dwa tygodnie, a głównym celem naszych spotkań jest dzielenie się wiedzą, umiejętnościami i doświadczeniem. W czwartek odbędzie się piąte spotkanie.

Mam także swoją stronę firmową, którą oczywiście sam stworzyłem.
Firma szkoleniowa StepbyStep - Szczecin

Nawiązałem kontakty z kilkoma trenerami, w tym z jednym z Warszawy. Wciąż szukam partnerów biznesowych ze wspomnianych wyżej miast.

W kwietniu planuję wystartować z Akademią Trenera. Wraz z kilkoma uczestnikami warsztatów trenerskich organizuję otwarte spotkanie, tak zwane Dni Otwarte Akademii.

Od dwóch dni siedzę i próbuję rozszyfrować niesamowicie ciężką dokumentację związaną z EFS.
Mam ambitny plan złożenia dwóch wniosków o dofinansowanie moich działań szkoleniowych.
Jeden projekt dla osób bezrobotnych, a drugi dla pracowników małych i średnich przedsiębiorstw.

Pracuję również nad kampanią mailingową, skierowaną do potencjalnych klientów. Czeka mnie niełatwe zadanie, muszę pozyskać minimum 1000 adresów mailowych. Skuteczność takich akcji przewiduje 2-3% wejść na stronę. Jeżeli z tego trafi się dwóch nowych klientów, to będzie dobrze :).

Muszę już kończyć i mam nadzieję, że znajdę w tej szaleńczej gonitwie trochę czasu, by podzielić się z Tobą swoimi nowymi doświadczeniami.

Pozdrawiam.
Artur

piątek, 15 stycznia 2010

Helen Fisher bada mózg w stanie zakochania

Dlaczego pragniemy miłości tak bardzo, że jesteśmy gotowi dla niej umrzeć? Aby dowiedzieć się więcej o rzeczywistej, fizycznej potrzebie romantycznej miłości, Helen Fisher i jej współpracownicy zbadali, za pomocą rezonansu magnetycznego, jak działa mózg osoby zakochanej, a jak porzuconej.
Film posiada polskie napisy (należy je wybrać z rozwijanej listy View subtitles).

środa, 13 stycznia 2010

Czy szczęście jest wynikiem przypadku?


Ponoć szczęście trudno jest zdefiniować, ponieważ każdy inaczej je postrzega. Jedni uważają że szczęście to coś, coś co daje nam satysfakcje, inni z kolei mówią, że szczęście to spełnienie w życiu, żeby być szczęśliwym trzeba mieć poczucie jego sensu. Jednak nie każdy człowiek pragnie szczęścia, niektórzy wprost upajają się swoim nieszczęściem.

Jak to się dzieje, że to samo wydarzenie jest różnie interpretowane przez rożnych ludzi?
Co decyduje o naszym szczęściu?
Czy dzieciństwo ma wpływ na nasze szczęście?
Czy szczęście przekazujemy w genach?
Jak jest naprawdę? Co mówi psychologia, nasza biologia czy religia?
Na wszystkie powyższe pytania znajdziesz odpowiedź w tym artykule.


Geny.

W badaniach z udziałem 900 par bliźniąt jednojajowych wynika, że o szczęściu w 50 % decydują nasze geny.

Przepływ.

Znany psycholog, twórca książki „Przepływ” Mihaly Csikszentmihalyi w wyniku badań nad szczęściem stwierdził, że największego szczęścia nie daje praca dla pieniędzy lub uznania (motywacja zewnętrzna), lecz wykonywanie czynności, które sprawiają nam satysfakcję (motywacja wewnętrzna).

Uważał, że błędem jest dążenie do szczęścia jako takiego. Zamiast tego powinniśmy dostrzec momenty, kiedy jesteśmy prawdziwie szczęśliwi – zauważać, co robimy, gdy czujemy „przepływ” i starajmy się robić to częściej

Jak osiągnąć stan przepływu?

Stan ten pojawia się najczęściej , gdy jesteśmy pochłonięci jakimś działaniem lub wysiłkiem. Może to być wysiłek sportowy (wspinaczka górska), artystyczny (malowanie obrazu) lub intelektualny (pisanie książki).

Ja osobiście osiągam ostatnio ten stan dość często, pisząc jakiś artykuł, zbierając do niego informacje, planując przedsięwzięcia, czytając ciekawą lekturę. Zapominam wtedy o „Bożym Świecie”. Nic w takim momencie nie jest w stanie mnie rozproszyć. To co wykonuję pochłania mnie bez reszty.

Co jeszcze ma wpływ na nasze szczęście?

Samoregulacja.

O naszym szczęściu decyduje między innymi proces samoregulacji, dzięki któremu możemy unikać sytuacji niekorzystnych dla nas, jak również pomocny jest przy osiąganiu wyznaczonych celów.

Zatem czym jest samoregulacja?

Jest to umiejętność wykorzystywania wiedzy na temat ludzkich zachowań, a konkretnie tych, które przyczyniają się do osiągania wyznaczonych celów.

Samoregulacja obejmuje trzy procesy.


Samoobserwacja (monitorowanie własnych działań).

Jest to proces niezbędny, by zmienić swoje sposoby postępowania.

Jeżeli będziesz na bieżąco analizował własne działania, łatwiej Ci będzie wyznaczać cele, które mogą poprawić Twoje umiejętności.

Przykładowo, jeżeli chciałbyś poprawić swoje stosunki z innymi ludźmi, powinieneś zacząć od sporządzenia listy wszystkich czynności, zachowań, które pojawiają się w relacjach międzyludzkich.

Zarówno tych dobrych, jak i tych negatywnych.

Może to być: uśmiechanie się, krytykowanie, narzekanie, marudzenie, potakiwanie, komplementowanie, sprzeczanie się, uważne słuchanie itp.

Następnie sprawdź, jak często wykonujesz, każdą z tych czynności i w jakich okolicznościach.

Na koniec wyznacz cele, które pomogą Ci poprawić ową umiejętność.

Samoocena (sądy na własny temat).

I tutaj zaczynają się schody. Zgodnie z teorią społeczno-poznawczą, większość z nas dobrze wie jak postępować, by osiągnąć jakiś cel. Znacznie gorzej jest ze świadomością tego, co robimy w danym momencie. Dlatego właśnie powinniśmy monitorować własne zachowania.

No dobra, spróbujmy jakoś przejść przez ten etap. W końcu to od Ciebie zależy, czy chcesz coś osiągnąć, czy raczej wolisz pozostać w tym samym miejscu.

Załóżmy, że masz już sporządzoną listę zachowań oraz wyznaczyłeś sobie cele. Ja do tego celu wykorzystuje swój „dziennik doświadczeń”, którego noszę często przy sobie i spisuje sobie własne refleksje.

W ten sposób znacznie łatwiej zdaję sobie sprawę ze swojego postępowania, mogę zdecydować na bieżąco czy chcę coś zmienić następnym razem, kiedy znajdę się w podobnej sytuacji.

Pamiętam jak na jednym ze szkoleń, które prowadziłem, rozmawiałem z jednym z uczestników i rozmowa nie potoczyła się tak jakbym sobie tego życzył. Uczestnik do końca spotkania był zoporowany.

Wieczorem siadłem przy moim notesie i zastanowiłem się nad zaistniała sytuacją. Znalazłem właściwą przyczynę owego zachowania. Byłem za bardzo krytyczny dla tego uczestnika. Zanotowałem sobie inny sposób postępowania na wszelki wypadek, gdyby pojawiła się podoba sytuacja w przyszłości.

Reakcja na samoocenę (pobudzanie siebie do działania).

Reakcja ludzka przybiera dwie postacie. Zadowolenie- w momencie osiągnięcia jakiego sukcesu, przygnębienie – w przypadku niepowodzenia.

Jednak aby osiągnąć cel musisz podjąć działania, które wywołają pozytywne reakcje, a unikać tych działań, które prowadzą do autocenzury.

Nie możesz jednak nie podejmować ich wcale. Jak zatem wyjść z tego impasu?

Jest na to fenomenalne rozwiązanie, które mi osobiście towarzyszy od dłuższego czasu.

Nie uznaję słowa „porażka”, w ogóle nie ma go w moim słowniku. Zamiast tego używam sformułowania „informacja zwrotna”. Odczucia, które doświadczam w przypadku jakiegoś niepowodzenia są wyśmienitym źródłem informacji. Mam świadomość, że takie doświadczenie pozwala mi zmieniać na lepsze.

Poza tym cele, które sobie wyznaczam są z reguły bardzo realistyczne. Mówi się, że właściwie określony cel, to połowa sukcesu.

Ograniczanie wyborów.

Zanany psycholog Barry Schwartz odkrył, że paradoksalnie szczęście może kryć się w ograniczeniu wyborów, a nie w zwiększaniu ich liczby. Nadmiar wyboru wywołuje stres.

Schwartz przytacza badanie, podczas którego dwie grupy studentów poproszono o zjedzenie czekoladek i ich ocenę. Pierwszej grupie dano jedynie małe pudełko z sześcioma czekoladkami, pudełko dla drugiej grupy zawierało 30 sztuk. Wyniki: pierwsza grupa była bardziej zadowolona od drugiej, która miała zdecydowanie większy wybór.

Nadmiar wyborów wywołuje lęk związany z przegapionymi okazjami i żal z powodu niewybranych dróg postępowania.
Więcej na ten temat możesz przeczytać w artykule opublikowanym na moim blogu: Paradoks wyboru, czyli dlaczego mniej znaczy więcej.

Dzieciństwo nie ma wpływu na nasze szczęście.

Szczęście ma niewiele wspólnego z przyjemnością, a o wiele więcej z rozwojem cech osobowości i charakteru. Według psychologa Martina Seligmana potencjalne źródła szczęścia takie jak: pieniądze, małżeństwo, towarzyskość, płeć, religia, choroba, klimat odpowiadają jedynie za 8-15% naszego szczęścia.

Seligaman sugeruje, że jest to dobra wiadomość dla ludzi, którzy wierzą, że okoliczności życiowe uniemożliwiają im osiągnięcie szczęścia. Komunikat Seligmana jest mocny: marnujemy życie, jeśli myślimy, że dzieciństwo jest źródłem obecnego nieszczęścia lub pasywności. Liczy się rozwój mocnych stron osobowości, co nie ma związku z dzieciństwem ani obecnymi okolicznościami.


Dharma.

Według Filozofii wschodu (Wed i Upaniszadów) dążenie do szczęścia jest wrodzoną cechą każdej istoty. Nazywa sie to DHARMA, czyli „TAKOŚĆ”.

Takość - to jest cos co stanowi że coś jest czymś. Na przykład woda jest mokra, cukier jest słodki itp., a żywa istota pragnie miłości, szczęścia, dobra itp.

Z powyższej koncepcji wynika, że jest to ukryte głęboko w nas samych. Jeśli tego nie czujemy, znaczy że zostaliśmy opanowani przez cywilizację, wpływ zewnętrzny, nasze ego, wychowanie, nasze pragnienia, chciwość itp. Odrzucając to, co zewnętrzne i wracając do samego siebie odkryjemy że szczęście, mądrość, piękno, miłość, są jakby naszym naturalnym stanem.

Chwytaj dzień.

Rzymski poeta Horacy daje wskazówki na to co robić, żeby zaznać szczęścia:


  • Zasada CARPE DIEM

Zasada ta mówi, żebyśmy spróbowali sprawiać, by nie omijał nas każdy dzień, bo w każdym dniu może wydarzyć się cos pięknego. Przejmujemy się śmiercią, a przecież śmierć to przyszłość, która czeka każdego człowieka. Należy zatrzymać się nad teraźniejszością, nad dniem dzisiejszym, właśnie chwytając dzień, nie przejmując sie wojnami, kłótniami czy polityką


  • ZŁOTY ŚRODEK

Polega on na odrzuceniu w jakimś stopniu korzyści materialnych, a skupieniu się nad duchowością (spokój, harmonia, mądrość). Bardzo ważne jest też nasze zdrowie.

Podsumowując stwierdzam, że szczęścia można się nauczyć. Ścieżki do szczęścia są dziś wyraźniejsze niż kiedykolwiek i tylko na nas spoczywa odpowiedzialność za to, czy na nie wkroczymy.

Proponuję kilka wypróbowanych sposobów:


  1. Rano, kiedy wstajesz przypomnij sobie o trzech rzeczach, które sprawiają Ci radość.
  2. Wieczorem, przed pójściem spać, pisz pamiętnik zaznaczając, co danego dnia Ci się udało.
  3. Postaraj się jak najczęściej dostrzegać pozytywne aspekty w każdej przydarzającej sytuacji.
  4. Kiedy następnym razem będziesz się zadręczał myśleniem typu „gdyby tylko”, przypomnij sobie o książce „Paradoks wyboru”.
  5. Poznaj swoje wartości, one nadają sens i kierunek Twoim działaniom.


Na zakończenie przytoczę chasydzką opowieść, którą znalazłem w sieci:

Rabbi Jechiel Michał żył z początku w wielkiej biedzie, ale radość nie opuszczała go ani na chwilę.
Pewnego razu ktoś go zapytał: „Rabbi, codziennie modlisz się: << Błogosławiony, który dał mi wszystko, czego mi było trzeba>>.

A przecież brak ci wszystkiego, czego człowiekowi trzeba!”
Rabbi odparł: „Z pewnością trzeba mi było biedy i ona właśnie jest mi dana”.

Wiem, wiem długi ten tekst, ale jeszcze króciutki wierszyk:

Szczęście.

Autor: Jadwiga Zgliszewska

SZCZĘŚCIE

Ani za górą, ani za rzeką,
Ani stąd blisko, ani daleko;
mgiełką pajęczą z wiatrem nadbiegło,
chciałeś dosięgnąć – znowu uciekło.

Sprytne, przebiegłe i nieuchwytne,
wielkie, wspaniałe, ale ukryte.
Ktoś się zatrzymał pełen zachwytu,
a ono nie chce rozmawiać z nikim.

Pachnące wrzosem, konwalią, makiem,
rumiankiem polnym i tatarakiem.
Jesienią, zimą, wiosną czy latem –
wciąż upragnione, zawsze jednakie.

Ucieka, błąka się i ukrywa;
chciało już zostać, znów się podrywa.
Jak nuta rzewna, lekka i tkliwa –
to bardzo szczera, to znów fałszywa.

Miłość i przyjaźń w sobie jednoczy,
wiedzę o całym świecie uroczym;
dobro i piękno pokaże oczom –
oto jak wiele posiada mocy!

Jest śpiewem ptaków, pogodną wiosną,
każe odrzucić trwogę żałosną
i gonić wiecznie za czymś doniosłym.
Jak ma na imię? Szczęście – po prostu...

Pozdrawiam, maksymalnie szczęśliwy.

Artur Rak



Źródło:

Robert E. Franken. Psychologia motywacji.

Tom Butler-Bowdon. 50 Klasyków Psychologii.

Martin E.P. Seligman. Optymizmu można się nauczyć.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,18032,title,Jestes-nieszczesliwy-To-wina-genow,wid,9727569,wiadomosc.html

Wikipedia.org

GoldenLine.pl

Udostępnij

wtorek, 12 stycznia 2010

Alex Tabarrok o tym jak pomysły przezwyciężają kryzysy

"Nauka posępna" nabiera rumieńców w tej optymistycznej pogadance. Alex Tabarrok,ekonomista, dowodzi, że wolny handel oraz globalizacja przekształcają nasz kiedyś podzielony świat, w społeczność dzielącą się pomysłami, która jest zdrowsza, szczęśliwsza i lepiej prosperująca niż ktokolwiek by przewidział.
Film posiada polskie napisy (należy je wybrać z rozwijanej listy View subtitles).

Udostępnij

piątek, 8 stycznia 2010

Czym się różni mózg mężczyzny od mózgu kobiety

„Mózgi mężczyzn są niezwykłe. Składają się z małych pudełek. I mamy pudełka dosłownie na wszystko.
Mamy pudełko dla samochodu, na pieniądze, na pracę, na siebie, na dzieci. Mamy pudełko na swoją matkę…zamkniętą gdzieś w piwnicy.
Wszędzie mamy te pudełka. A główna reguła brzmi:…”

Zachęcam do obejrzenia tego krótkiego, fascynującego, a do tego niesamowicie zabawnego wystąpienia.



Mark Gungor, fragment występu "Laugh Your Way to a Better Marriage"

Pozdrawiam.
Artur Rak

niedziela, 3 stycznia 2010

Dan Ariely zastanawia się: czy mamy kontrolę nad własnymi decyzjami?

Ekonomista behawioralny Dan Ariely, autor książki "Przewidywalnie nieracjonalni" przy użyciu znanych złudzeń optycznych oraz wyników własnych badań, które czasem szokują i przeczą logice, uświadamia nam jak nierozsądni jesteśmy gdy podejmujemy decyzje.
Film posiada polskie napisy (należy je wybrać z rozwijanej listy View subtitles).

piątek, 1 stycznia 2010

Postanowienia Noworoczne.


Składamy je sobie co roku. Mamy nadzieję, że tym razem się uda i będziemy twardzi! Wytrwamy w naszych obietnicach. A może nie? Może one w ogóle nie mają sensu?

Ja osobiście jeżeli sobie czegoś nie założę (niekoniecznie na początku roku), to czuję się jak kapitan bez mapy na pełnym morzu . Dryfuję z dnia na dzień niewiedzą dokąd mam popłynąć. Czuję strach i przygnębienie. Smucę się i złoszczę.

Dlatego uważam, że dobrze jest sobie coś założyć, choćby coś małego, co uda nam się zrealizować.
Jakże ogromne jest wtedy szczęście i ochota do dalszych działań.
Nie przejmuję się także założeniami tymi niezrealizowanymi, bo wiem, że będzie to tylko dla mnie informacja zwrotna na przyszłość.
Być może przesadziłem z czymś, albo po drodze pojawiły się nowe możliwości. W moim przypadku zazwyczaj tak jest. Często pojawiają się nowe ścieżki na drodze mojego życia. Najważniejsze jest jednak to, ze czuję się szczęśliwy, krocząc po nich każdego dnia.

Po kilku latach regularnego planowania wiem jedno, że warto. Nasze myśli, pomysły, plany spisane na papierze, albo gdzieś w sieci mają olbrzymią, magiczną moc.
Poza tym postanowienia upublicznione bardziej motywują do działania.

Zanim jednak coś napiszecie, zastanówcie się przez chwilę i odpowiedzcie sobie na poniższe pytania:
Na czym mi tak naprawdę zależy?
Co jest dla mnie najważniejsze w życiu?
Po co chcę to osiągnąć?
Co mi to da?

Polecam także, wart przeczytania artykuł o wyznaczaniu celów.

Dlatego niech postanowienia noworoczne będą składane po głębokim przemyśleniu
Obiecujmy sobie coś, co naprawdę chcemy spełnić, na czym nam naprawdę zależy!

Czy warto robić postanowienia?
Zapraszam do udziału w Naszej ankiecie, która znajduje się w prawym górnym rogu.


Z pozdrowieniami Noworocznymi.
Artur Rak

UWAGA!

Od stycznia 2011 wystartował projekt "Szczęście".